Archive for » Grudzień, 2010 «

Padł system, to Wam popiszę :D

Padł nam system w pracy i nikt nic nie robi. Nie to, że jak system działał, to wszyscy pracowali. Ale teraz, dziś, wszyscy są wyluzowani, że nie muszą się ukrywać z nicnierobieniem. Dziewczyny poszły na zakupy, chłopacy grają w piłkarzyki, w wolnych chwilach surfujemy po necie, gramy muzykę, a indywidualnie pewnie każdy coś tam jeszcze sobie działa. Ja na przykład robię ofertę na reklamowanie się na stronie www mojej kuzynki i w jej gazecie papierowej. Fajna sprawa i daje mi mnóstwo satysfakcji. Tak samo, jak przebudowa jej (kuzynki) strony internetowej. Sprawia mi dużo frajdy. Dodatkowo skłania do bardzo pozytywnego wniosku, że ciągle bardzo miło i efektywnie współpracuje mi się z Bałwanem. Kiedy jeszcze pracowaliśmy razem, tak właśnie było. A teraz, kiedy łączą nas głównie prywatne więzi i od czasu do czasu mała, raczej hobbystyczna i niekomercyjna praca – widzę, że to nadal bardzo ładnie działa. Fajnie :)

Zmieńmy temat. W tym samym czasie, kiedy Polska zmaga się ze śniegiem i wynikającymi z niego korkami, spóźnieniami, zablokowanym miastem i nerwówką, w Niemczech jest zimno, ale wszystko funkcjonuje sprawnie. To wielka rzecz, której można nie doceniać, gdy nie zna się np. Warszawy zimą. Więc gdy tutaj wszyscy przytupują z zimna, i ja też, myślę sobie, że taką zimę to ja bardzo lubię. Dodatkowo rozpoczął się sezon jarmarków świątecznych czyli Weihnachtsmarkt´ów. Też bardzo je lubię. Na głównych placach w mieście rozstawia się budki handlarzy wszelkim świątecznym kramem, od świeczek, poprzez wypieki i piernikowe świąteczne, misterne, kolorowe dekoracje, na tradycyjnym, niemieckim bratwurście kończąc. Te bogatsze czy bardziej centralne place oferują także karuzele i lodowiska. I wszędzie bez wyjątku można się napić grzańca czyli Gluewein. Którego nie cierpię.

I trochę drażnią mnie też Niemcy. To odkrycie. Nigdy nie miałam do Niemców zastrzeżeń, zawsze mi pasowało ich podejście, zachowanie, wszystko. A tutaj, teraz, nie do końca. Znajomi już wcześniej sygnalizowali mi denerwujące nawyki tubylców, nie potrafiłam się z nimi zgodzić. Ale to się zmienia! Niemcy sprawiają wrażenie trochę ociężałych, pod każdym względem. Łażą, wręcz snują się po ulicach, stoją na ruchomych schodach jak święte krowy, wstają do wysiadania zanim metro ruszy z przedostatniej stacji, nie schodzą z drogi tylko suną prosto na ciebie. No jakby mieli poważne problemy z generalnymi zasadami poruszania się po mieście. Gdyby zawiesić tutaj baner, jaki swego czasu był w Metrze Centrum w Wawie (mówiący o tym, by trzymać się prawej strony, lewą zostawić pustą), nie jestem pewna czy ktokolwiek zwróciłby na niego uwagę, a jeśli już, czy w jakikolwiek sposób by zareagował.

Powiem Wam historię kolegi z pracy. Jechał metrem, było mu gorąco więc zdjął płaszcz i dołożył na siedzenie obok. Na swojej stacji wstał i ruszył do wyjścia. Bez płaszcza. Zapamiętał gapiących się na niego pozostałych pasażerów, którzy musieli też widzieć jego porzucony płaszcz. Nikt nie zareagował. Kolega twierdzi, że wzrok mówił, że odnotowali zarówno fakt leżącego obok płaszcza jak i jego samego opuszczającego pociąg bez okrycia. Ale dalszy proces myślenia wydawał się byś przerwany. Serio. Nikt nie zareagował, ale wszyscy odprowadzili kolegę nie do końca obecnym wzrokiem :)

A co nowego na froncie rodzicielskim? Antosiek czuje się dobrze, rośnie duży i silny. Jutro zaczynamy 8 tydzień. A jego mama codziennie zastanawia się czy już puścić pawia czy jescze nie. Zielona herbata – moje zbawienie. Apetyt mam, ale ciągle mdłości zaburzają moją percepcję i ciągle wydaje mi się, że nic nie zjem. Ale jak już zasiadamy z małym do talerza, czyścimy go po całości. tak jak wczorajszą górę frytek (ups) z wielkim, mielonym kotleciochem. Staram się jednak nie jeść za dużo i za ciężko, bo potem, w nocy, każdy składnik posyła mi indywidualne pozdrowienia.

W weekend Mama i Tata (i Antoni M. przyczajony w brzuchu) jadą do Dziadków. Dziadkowie jeszcze nie wiedzą, że odwiedzimy dziadków … Czekają nieświadomi na córkę z nowym chłopakiem. Trzymajcie kciuki.

Całujemy podwójnie!

Category: Bez kategorii  64 Comments