Archive for » Luty, 2011 «

Wszystko wylata,

katar z nosa wylata, z rąk wszystko wylata i cyce z za małego stanika. Dziś u P. Doktora myślałam, że ze wstydu się spalę. Podczas badania łypnęłam na mój biust i choć nie jest jakiś mega wielki, to porównując z moim poprzednim rozmiarem, TROCHĘ jest jednak większy. To nie byłby problem, gdybyśmy zgodnie z planem z Zosinką dały radę skoczyć na zakupy. Ale nie dałyśmy i trzeba było doktorkowi się zaprezentować w za małej bieliźnie. Ehh.Boczki podtrzymane, ale reszta wisi na zewnątrz – tak to wygląda.

Wiszą też dołki pod oczami. Nie wykaraskałam się jeszcze z tego fatalnego przeziębienia. Mam przedłużone zwolnienie lekarskie i permanentny stan wyjatkowej nudy. Przeczytałam co miałam, komputer mnie odrzuca, spać mi się chce, ale w ramionach Bałwana, a bez niego tylko się rzucamy po łóżku z małą. Zosia moją jedyna rozrywką – gapię się godzinami w jej zdjęcie i zastanawiam czy nie przewiercę wkrótce jakichś dziur wzrokiem. Zbyt dużo wolnego czasu obfituje też głupimi myślami. Im Zośka większa i prawdziwsza, tym rośnie moja obawa o nią. Czy aby na pewno wszystko z nią dobrze. Z powodu choroby jem mniej, może jej szkodzę? Rzucam się bezwiednie na brzuch w nocy. Może ją przyciskam. Kaszlę i kicham i jęczę. Może się boi?? Ciukam ją, żeby mi dawała znaki, że jest ok, ale jeszcze dość słabo i nieczęsto ją wyczuwam. Czekam na wyraźny kontakt.

Ano i chciałam jeszcze coś oznajmić. Kategoria: prorocze sny. Dziś mi się śniła Zosieńka w wieku między 2 a 3 lata. Była fajniutka, drobna i pogodna. W sweterku i spódniczce. Nie była sama … była z braciszkiem :)

Category: Bez kategorii  42 Comments

Blade twarze

Leżymy z Zośką w domu, pod kołdrą i próbujemy wygrać z przeziębieniem. Nie korzystamy ani z weekendu ani z nieśmiało nadchodzącej wiosny. Z niczego nie korzystamy w zasadzie, bo nawet spać dobrze nie możemy przez nasz (mój) zapchany nos i bolące stopy. Poza tym straszymy bladością twarzy, czerwienią nosa i szarością podkówek :) Próbuję czytać książki, ale ból głowy trochę w tym przeszkadza. Mamy jednak plan, żeby we wtorek już czuć się świetnie i iść na zakupy. Może ten ból głowy jest bowiem bólem spowodowanym brakiem zakupów :) Kto wie :)

Wczoraj miałam gości cały dzień. Był Pączek i Emily. Em jeszcze nie wiedziała – ani o ciąży ani o ślubie i Pączek nie mógł sobie darować widoku jej miny i reakcji na te wieści. Bał się też trochę jej reakcji w momencie, kiedy zorientuje się, że on wiedział już wcześniej. Podpuścił ja więc trochę robiąc wstęp o pewnych rzeczach, których nie powinno się rozpowiadać i że przyjaciele powinni to rozumieć. Popatrzył na Em z uśmiechem i zapytał co o tym sądzi. Przytaknęła żarliwie :P Potem była moja kolej (Pączek dał mi porozumiewawczy znak wzrokiem). No i powiem Wam, że chyba nikt nie był w takim szoku jak Em. Siedziała osłupiała z otwarta buzią. Po kilkunastu sek. niepewnie mi pogratulowała, powiedziała „to świetna wiadomość” z trwającym wytrzeszczem. Zaśmiałam się, że ja to wiem (że to dobra wiadomość), ale czy ONA to wie :) . To ją dopiero odblokowało i naprawdę zaczęła się cieszyć. Potem (długo potem) przyznała, że w szoku była, bo do końca nie wierzyła, że istnieje jakiś Tomek, że nie jest tylko trickiem na trzymanie Pączka z daleka :)

Potem zaczęła wypytywać o wszystko, podziwiać Zosiunię i nagle zapytała, czy w Polsce mogę być w ciąży bez ślubu. Powiedziałam, że nie i że właśnie jestem w stanie zakazu wjazdu do kraju. Hahahaha wyobraźcie sobie jej współczujące kiwanie głową! Pączek płakał ze śmiechu, ja też po czym szybko wyjęłam zaproszenie. Ślub będzie i wcale nie przymusowy, poza tym lotniska i dworce nie są uprzedzone, żeby mnie cofnąć gdybym się pojawiła gdziekolwiek, usiłując ” w ciąży i bez ślubu przedostać się do kraju”. Hahahaha. Ah te stereotypy i fałszywe wyobrażenia. Ciągle takie żywe.

Kochani zmykamy z Małą do łózka i z dala od kompa. Chciałam tylko o jedną rzecz zapytać, która mnie trochę niepokoi. Jestem przeziębiona i bardzo męczy mnie kichanie i duszący kaszel. Czy w momencie kiedy to się dzieje, robię coś złego mojemu dziecku? Mam wrażenie, że może ona się boi albo, że ją ściskam?? Nie wiem, nie chciałabym Zosi martwić czy denerwować.

Ściskamy na odległość (virusen-frei)!

Category: Bez kategorii  71 Comments

Tata nas kocha

Dzisiejszy dzień przywitałyśmy potężnym kichaniem i kapiącym nosem. Niestety intensywny pobyt w PL był dla nas zbyt intensywny. Dodatkowo pogoda jest taka dziwna, kusi wiosennymi przebłyskami słońca, ale ciągle jest bardzo zimno. Tak więc kichamy, pociągamy nosem i jesteśmy trochę rozbite. To wprost cudownie, biorąc pod uwagę, że właśnie zaczynamy weekend i w planach miałyśmy zakupy (nie mamy się w co ubrać – naprawdę!!). No ale trudno, trzeba będzie się położyć i wygrzać pod kołdrą i odpędzić przeziębienie.

Po tym niezbyt dobrym poranku, nastąpiły pewne bardzo miłe rzeczy. Przede wszystkim tata Zosieńki, a mój przyszły Bałwan powitał nas wierszykiem dla córeczki, który jest tak słodki, że muszę go tu uwiecznić:

˝Aby serduszko Twoje gorące było zawsze jak słońce …
A uśmiech Twój radosny przypominał zapach wiosny … ˝

A poza tym dziś nasza kochana ciocia Martula potwierdziła, że także spodziewa się Maluszka. Zosia nie będzie już najmłodszym dzieciątkiem i będzie mogła Martulowego Maluszka mentorować podczas picia mleka i fachowego wypełniania pampersów :) Gratulujemy Martulu z całego serca. I ściskamy Was podwójnie.

Category: Bez kategorii  54 Comments

Zosia Joanna

Eh kolejny pobyt w PL dobiegł końca, nawet nie wiem kiedy minęło 1,5 tygodnia. W tym czasie z Bałwanem mieliśmy dla siebie w sumie tylko 1.5 godzinny, cudowny spacer. Reszta to oczywiście w dużym stopniu czas wspólnie spędzony, ale na różnego rodzaju spotkaniach (nauki przedmałżeńskie, poradnia, urzędy). Bardzo to wszystko było męczące, zwłaszcza z naszym małym pasażerem na pokładzie, którego nie obchodzą terminy i konwenanse, kiedy akurat marzy mu się wielki obiad.

Mieliśmy też bardzo miłe spotkanie w tym całym natłoku spraw ważnych i urzędowych. Poznaliśmy nową P. Doktor, która przejmie naszą ciążę po moim powrocie do Wawy. Okazała się serdeczną, otwartą, cierpliwą osobą. Wizyta była prywatna, ale nawet w prywatnych gabinetach czas na pacjenta wyliczony jest na 20 min. My, miałam wrażenie, mamy czas nieograniczony. DO tego stopnia była dla nas cierpliwa, że sama zaczęłam przyspieszać z pytaniami, bo było mi zwyczajnie głupio, także względem czekających ludzi.

P. Doktor ujęła nas jeszcze tym, że pokazała nam nasze dziecko na USG i pozwoliła się nim zachwycać. Oglądaliśmy jak się przeciąga, rusza główką, macha rączkami, słuchaliśmy serduszka i próbowaliśmy też trochę podglądać. Nasz ancymon, bardzo był dowcipny, bo choć ułożenie było sprzyjające, nie było widać płci. Ten gagatek położył sobie rączkę między nogami. Kiedy pogładziłam się po brzuchu i delikatnie upomniałam: ˝Skarbie, bez jaj proszę˝, P. Doktor chwilę jeszcze odczekała, po czym przyznała: ˝no, bez jaj …. :) ˝ i dodała, że wg niej to dziewczynka :)

Początkowe, sekundowe dosłownie zaskoczenie (w końcu Antoś był na 100%), przerodziło się w ocean miłości, czułości i zachwytu. To, że widzieliśmy nasze dziecko razem, że okazało się tak piękne i żwawe, tak prawdziwe, poruszyło nas, a zwłaszcza mnie niezwykle. Obudziła się we mnie lwica, każdemu nakazuję chwalić moje dziecko, jej urodę i kształtne ciało. Oczywiście nie ma do czego zmuszać, bo jest obiektywnie piękna, ale zbyt mały zachwyt budzi we mnie coś na kształt obrazy :) Dodatkowo nie mogę oderwać wzroku od jej ślicznej buzi i wydętych policzków. Zakochałam się po uszy.

Zosieńka chyba w końcu się ucieszyła, że nareszcie mówimy do niej jak do damy i nie nazywamy ją Antkiem, bo jeszcze chętniej zaczęła rosnąć. A ja wraz z nią. W poniedziałek mierzyłam suknię, niecały tydzień później nie było szans, żeby ją na mnie zapiąć :) Zobaczymy, jak bardzo urośniemy do naszego ślubu. My dziewczyny musimy wyglądać powalająco :)

ściskamy podwójnie

Category: Bez kategorii  49 Comments