Archive for » Kwiecień, 2011 «

Klon

Opuszczając Kolonię było mi żal. Myślałam, że będę tęsknić, że będzie mi brakowało tamtej atmosfery, luzu, wygody. Tym większe było moje zaskoczenie, kiedy w rozmowie z Helgą padło pytanie o to, a ja po raz pierwszy się nad tym zastanowiłam i … i odpowiedź była NIE :) . Przede wszystkim, gdyby nie Helga, w ogóle bym o Kolonii nie pomyślała. Bo Kolonia w ogóle nie przychodzi mi do głowy. Mam wrażenie, że ten etap był jakimś snem i to bardzo odległym. Jestem tu i teraz i jest mi dobrze. Może siedzimy z Bałwanem na walizkach i pudłach ciągle, co wiadomo nie jest fajne, może mamy milion rzeczy do przemyślenia, zorganizowania i załatwienia. Ale mimo tego jest dobrze. Bardzo dobrze. Doczekaliśmy się tej codzienności razem :) Razem z Zosią, która nabrała wiatru w żagle i dokazuje w moim brzuchu. Który rośnie i rośnie i końca nie widać. Malutka waży teraz ok 900gram, czyli do końca ciąży powinna conajmniej potroić ten wynik. Mój brzuszek tymczasem jest już na tyle spory, ze odrobinę mi utrudnia spanie. Z niepokojem czekam na 9-ty miesiąc, ale damy rade, bo dla mojej Kruszynki dam rade wszystko przetrwać.

Mamy nowe zdjęcia Zosiuni, zrobione w 3D ujęcia jej buzi. Nasza córeczka w trakcie badania nie spała, tylko ostro walczyła z kuksańcami P. Doktor. Machała paluszkami i uśmiechała się, gładząc się nimi w usteczka. To co nas mocno zaskoczyło, to jakość zdjęć, na których doskonale widać rysy naszej Zosiuni oraz to, że Malutka jest kopią taty :) Czekam z utęsknieniem, żeby zobaczyć ją na żywo i doszukać się też podobieństwa do mnie. Bo, że pipochę ma po mamie mnie nie zadowala :P

Category: Bez kategorii  795 Comments

Eureka!

Ostatnio dokonałam odkrycia na miarę conajmniej odkrycia Einsteina. Otóż jakiś czas temu zauważyłam, że mój ciążowy biust przestał rosnąć, a nawet – o zgrozo – zaczął maleć. Zastanawiałam się skąd i dlaczego i dręczyło mnie to dość długo. Do niedawna, czyli do momentu mojego odkrycia. Odkryłam powód, który okazał się zabawny. Mój biust, jak się okazało, wcale nie zmalał! To brzuch mi urósł i proporcje się zmieniły :) Hihi. Serio brzusio już jest ładny, okrąglutki jak piłka. Wątpliwości nie ma. Ustępują mi miejsca w autobusie, gapią się w brzuch. W odzieniu wygląda uroczo, a bez … :) hmmm. Najgorzej jest w wannie, kiedy moje piersi wykładają się na brzuchu, jak na leżaku. Mam bęben i …. wirnik w środku. Jestem Franią :)

Momentami łapie mnie panika, kiedy (rychło w czas ;) ) uświadamiam sobie, że jestem w ciąży. Wcześniej tego nie było. Była dzika radość i oczekiwanie. A teraz są oczekiwania – moje, aby być dobrą mamą i oczywiście obawy, czy dam sobie radę. Najgorsze jest to, że moje dziecko już jest, rośnie (i dobrze!), więc będę musiała sobie poradzić. Wolałabym jednak wychowywać Zosię, dbać o nią z pełnym oddaniem, bez lęków i dać jej wszystko czego potrzebuje. Jakiekolwiek niepowodzenia będą miały już swoje konsekwencje.

Mamy oboje z Bałwanem nadzieję, że te obawy są normalne i że w momencie, kiedy Zosia z nami już będzie, w naturalny sposób wszystkie znikną. Bo niby będziemy zajęci opieką nad maluszkiem. Albo zaleje nas fala miłości, która pomoże te lęki wyeliminować.

Inne nowości – uprzejmie informuję, że na stałe jestem już w Warszawie. Wszelkie spotkania, odwiedziny, wspólne wypady są możliwe, prawie bez ograniczeń. Ciągle jeszcze muszę pracować (z domu), a poza tym przed 30 kwietnia mogę być bardziej zajęta, ale już potem, a nawet wcześniej (tylko popołudniami) – jak najbardziej :) . A niektórych nie widziałam już … hoho … dłuuugo :)

Uściski!

Ps. Przepraszam za monotematyczność ostatnich wpisów. Jakoś mój świat kręci się ostatnio przede wszystkim wokół Zosi, ciąży itp. Albo nie, żeby wrzucić coś niezwiązanego z tematem brzuszka, ostatnio powróciły do mnie odjechane sny. Np. przedwczoraj przyśniła mi się Domi O. z którą wybierałyśmy się na imprezę, ale nie miałyśmy czym. Wtedy w powietrzu pojawiły się dwa plecione koszyki, które nas tam zabrały ! Tyle.

Category: Bez kategorii  24 Comments