Archive for » Wrzesień, 2011 «

Tak, tak, tak, tak. Nie ma.

To z kabaretu Ani Mru Mru (skecz o chińczyku, co spisał całe zamówienie, a potem powiedział: nie ma :) ). To niezła parafraza naszych przejść z urzędem dzielnicy. Potrzebujemy zaświadczenie, że nie korzystamy z zasiłków, bo nasz dochód przekracza wyznaczony próg. Żeby dostać takie zaświadczenie, trzeba złożyć wniosek, żeby urzędniczki go rozpatrzyły. Nie ma mocnych na te baby i gadanie, że sam mój dochód już przekracza ten limit, nie wspominając o bałwanowych dochodach, nie skutkuje. Bo one nie wiedzą, czy przekracza. I PIT przyniesiony im przed oczy też nie działa. Ale one wierzą, że nam się nic nie należy, tylko my prosząc o to zaświadczenie bez złożenia wcześniej wniosku z załącznikami „żądamy niemożliwego”. Czyli: najpierw złóż wniosek, one rozpatrzą go negatywnie i wydadzą zaświadczenie. No problem. Tylko, żeby złożyć wniosek trzeba najpierw … złożyć wniosek do US o zaświadczenie o dochodach. x2 oczywiście :) Więc jakbyśmy wszystko zgromadzili, babki by sobie przekartkowały wszystkie pisma, wnioski i zaświadczenia i przybiły pieczęć ZA WYSOKI DOCHÓD. Po co to, się pytam. Aż się dziś popłakałam, bo mi Zosia w urzędzie już nie wytrzymała i wyła, a te baby mi mówią, że gdzie wszystkie świstki i że ja głupia jestem.

Ja głupia? Otóż jak to mój nieoceniony Bałwan wyszperał, od 1 lipca obowiązuje ustawa o zwalczaniu biurokracji. Zamiast tych zaświadczeń z US wystarczy nasze oświadczenie na piśmie, ze nasz dochód przekracza próg. Czyli to co ja im tłumaczyłam wystarczyło spisać i wręczyć miłośniczkom papieru. Ale kto mi to powiedział? Bałwan, a nie te kobity. Jutro Bałwan idzie z tym oświadczeniem i spodziewa się sytuacji znanej z Misia: no to co mi Pan nie mówi, to ja muszę pójść sprawdzić ….

Dobranoc :)

Category: Bez kategorii  4 Comments

Ale fajnie!

Nawet nie wiecie, jaką wielką radością był dla mnie wpis pod poprzednią notką. Mój blog powstał, kiedy przeniosłam się do Kolonii. Powstał w zasadzie dla znajomych i mojej wygody – by nie musieć każdemu z osobna relacjonować mojego nowego życia. Kiedy wróciłam, nie było sensu pisania, bo z prawie każdym się mogłam już bez problemu spotykać na bieżąco. Ale szkoda było mi zarzucić to pisanie i w sumie chyba zaczęłam Withoutyou.pl traktować trochę, jak pamiętnik. Tyle fajnego się działo i dzieje, warto to zatrzymać. Kontynuowałam pisanie dla siebie i nielicznych osób, które zaglądały oraz jednej, która jeszcze komentowała :)

ALE. Nie leży w mojej naturze monolog i z tym pisaniem w próżnię czułam się tak se. A jeszcze, jak od czasu do czasu dowiadywałam się, że „nie mam czasu zadzwonić, ale czytam Cię na bieżąco” – tym bardziej mi źle było z tym pisaniem. No bo jakbym nie pisała, to może by się odezwała ta czy inna osóbka? Tak czy siak, już postaram się dobijać do puenty.

A puentą miała być moja prawdziwa radość, że ktoś o kim nie wiem tu zagląda i jeszcze zechciał napisać kilka słów. Oby tak dalej, oby więcej osób zechciało mi też coś powiedzieć! Może, jak zmienię sposób pisania z opowieści (dziwnej treści) na blogowy dialog, to jakoś mi to wszystko ożyje? Spróbujmy … Uwaga, Uwaga!

Błagam, podrzućcie mi pomysł na dobry krem pod oczy. Nawilżający! Tylko taki, żeby nie podrażniał, hypoalergiczny. Zmęczenie, wysuszona skóra sieją spustoszenie. Nie wiem, jak temu zaradzić. Niekoniecznie musi być na zmarszczki, bo wydaje mi się że jak porządnie nawilżę te partie skóry, to ta wkurzająca siateczka się schowa. Więc mówię jeszcze raz – nawilżający krem proszę. Albo jakieś zaklęcie :)

Zaraz piknie domofon i mąż Bałwan wejdzie do domu. Mówię więc szybko dobranoc. Życząc także wszystkim upojnej nocy :)

Category: Bez kategorii  5 Comments

Szczęście

Wiecie, jak szczęśliwa jestem z moim obecnym życiem? Bardzo. Ostatnio sobie uświadomiłam, że teraz czuję jakby wszystko było na swoim miejscu, takie jak powinno być. Z Bałwanem nam się układa. Zosiulka jest zdrowa i jest naszym Promyczkiem. Kocham ją tak bardzo, tak bezwarunkowo. Choć dni są takie same, a wieczorami często padam na twarz, mam kłopot z formułowaniem myśli i zdań, dobrze się z tym czuję, co robię, co mam. Dzień w dzień z Zosiunią, 24h/d. Jak na Nią patrzę, to wszystko co trudne się kasuje.

W pracy się trochę zawirowań dzieje, ale mam nadzieję, że wszystko się na naszą korzyść wyklaruje i będę mogła zostać w Wawie i dalej się opiekować Zosią. Czasem tęsknię za nią jak za długo śpi, a co dopiero jakbym miała ją na kilka godzin oddać komuś innemu pod opiekę?? Trzymajcie kciuki, żeby wszystko ułożyło się tak, żebym mogła mieć u.wychowawczy i pracować z domu. Proszę.

Category: Bez kategorii  55 Comments