Archive for » Luty, 2012 «

Szał dnia codziennego ;)

Sto lat już nie pisałam, ale co się przymierzam, to stwierdzam, że nic nie mam nowego, odkrywczego ani ciekawego do napisania. Bo wszystko jest takie same, codziennie budzimy się rano, a zaraz potem łapię się na tym, że jest wieczór i trzeba Zosię układać spać. Codziennie to samo – dyscyplina, żeby zdążyć z planem dnia, rutyna no i duże zmęczenie. Jestem cyborgiem.

Organizujemy sobie tak czas, żeby zawsze kiedy Bałwan jest na rano w pracy ktoś był ze mną i pomagał z Zosią. Wygląda to tak, że albo jest z wizytą babcia albo dziadek albo to my dwie jesteśmy u jednych albo drugich. I w ten sposób funkcjonujemy. Grafik na chwilę obecną mamy do połowy kwietnia zrobiony. Z jednej strony to naprawdę super sprawa, z drugiej – my z Bałwanem życia swojego nie mamy. Bo nawet jak już schowamy się w sypialni to tam jest Zosia. Dodatkowo ja mam ciągle na głowie swoją pracę, te 4 godziny dziennie to naprawdę dużo. Z drugiej strony może by mnie praca tak nie męczyła, gdyby nareszcie sprawy się uspokoiły. Czy muszę wspominać, że o moim urlopie wychowawczym w dalszym ciągu cisza? :(

To wszystko złożyło się na fakt, że w końcu nie wytrzymałam i z mega bólem głowy wylądowałam w szpitalu. Nafaszerowali mnie środkami przeciwbólowymi tak, że nie tylko o karmieniu Zosi nie mogło być mowy. Dwa kolejne dni dochodziłam do siebie po tej dawce prochów. Teraz staram się nie przemęczać się, ale codziennie mam zagwozdkę z czego mam zrezygnować, skoro wszystko ważne i pilne i zaległości (np. w prasowaniu) też rosną. Takie życie.

Z Bałwanem próbujemy jakoś w tych partyzanckich warunkach dbać i pamiętać o sobie. A to robimy sobie małe prezenty, a to siądziemy na kanapie z fajną muzyką w tle i pogadamy, a to wyskoczymy na basen. Nawet udało nam się obejrzeć w Rampie Jeźdźca Burzy. Chciałabym coś więcej napisać o tym, ale muszę za chwilę lecieć. Na pewno mogę tylko napisać, że musical cudowny, wspaniale przygotowany, genialne przekłady i wykonanie. Super super super, kto nie był to polecam, tym bardziej, że podobno niedługo mają ten spektakl zdjąć.

Dobra mój czas się kończy, muszę odmeldować się do kolejnego punktu programu.

Miłego poniedziałku!

ps. Zosiula raczkuje!! Wystartowała w sobotę mając 6 miesięcy i 3 tygodnie. Dzień później (poprzedzony NAPRAWDĘ ciężką nocą) zobaczyliśmy opuchniętą dziurę w dziąśle = pierwszy ząb ( prawa dolna jedynka). Jeszcze nie wylazł ale jest tuż tuż.

Category: Bez kategorii  10 Comments