Archive for » Wrzesień, 2013 «

Wypijmy za to, co boli najbardziej.

Życie jest trudne. Chmury co najwyżej się przecierają, nigdy nie znikają. Zawsze w sobie widzę problem. I zawsze mam rację. I nawet intencje, dobre intencje, nic tu nie zmienią.

Kiedyś, miałam może z 10 lat, jechałam z koleżanką autobusem. Bez biletu obie. Ja w strachu, namawiałam ją żeby jednak bilet skasować. Ona, że zaraz wysiadamy, że się nie opłaca.

Przy wyjściu podszedł do mnie facet, kontroler. Zawstydził mnie, mówiąc, że koleżanka kazała mi skasować bilet, a ja tego nie zrobiłam. Puścił mnie. Ale pamiętam to do dziś. To ja namawiałam na skasowanie biletu i to ja dostałam burę za namawianie kogoś do jazdy na gapę oraz, oczywiście, brak biletu.

To zdarzenie zostało mi w pamięci. I przypomina o sobie za każdym razem, kiedy moje intencje są rozumiane w dokładnie przeciwny do zamierzonego sposób. A ja jestem postrzegana, jak ktoś totalnie inny niż jestem.

To było kilka lat temu, w trudnych dla mnie chwilach ciągnących się od dłuższego czasu. Obudziłam się rano, a w głowie „grała” mi piosenka Faih no more Last cup of sorrow. Od tego momentu dużo się odmieniło na lepsze. Dziś ta sytuacja się powtórzyła. Mam więc nadzieję, że to co aktualnie przeżywam, to faktycznie już ostatnia dawka żalu, pecha i poszturchiwań od losu i ludzi.

So raise it up and lets propose a toast.
To the thing that hurts you most.

Category: Bez kategorii  Leave a Comment

Kobieca przypadłość.

http://www.proseandhistory.com/anger-by-charles-lamb/

http://www.proseandhistory.com/anger-by-charles-lamb/

Histeria. Zdarza się i kobietom i mężczyznom, jednak to kobietom przypisał ją Hipokrates, zwąc dusznością maciczną i twierdząc, że powodem jest macica uciskająca serce, przeponę, jeśli nie jest nawilżana …

Czy to właśnie przyczyna ataku histerii mojego dziecka? Godzinnego ataku, który wyglądał i brzmiał jak seans egzorcysty? :( Dobrze, że byłam w dobrej formie i nie dałam się ponieść wściekłości, bo bardzo źle by się to skończyło. Po kilku godzinach od zdarzenia stwierdzam jednak, że moje opanowanie nie było takie bezbolesne – boli mnie cała szczęka i zęby, prawdopodobnie od ściskania i tłumienia własnej agresji.

Nawet nie wiem co się stało. Po prostu w łazience wpadła w jakąś mantrę „wytrzeć łezki” (kiedy płacze, zawsze ją tak uspokajam). Tym razem po prostu w kółko to ryczała, a każda moja próba uspokojenia była bezskuteczna. Nawet mówienie jej, że żeby wytrzeć jej łezki, muszę ją dotknąć. Kiedy w końcu udało mi się ją uspokoić, przy zakładaniu butów nastąpił drugi atak. Zosia pokazała mi jedno miejsce w przedpokoju, z którego miałam ja wziąć :( Zośka miewa takie swoje fiksacje, lekarz twierdzi, że to nic niepokojącego „dopóki nie wali głową w ścianę„, ale dzisiejsza scena była dla mnie ogromnym szokiem. Ja jej mówię, wychodzimy, a ona pokazuje palcem wrzeszcząc „tu zapraszam” (LOL).

Jest podejrzenie, że Zosia ma to po mamie. Coś tyłu głowy, a także Bałwan prosto w twarz mówi mi to ;) Podświadomość mi mówi „heloł, już tu byłaś„. Myślę, że ja też miałam takie ataki histerii. Oczywiście umysł wszystko wyparł, ale pamiętam jedne mikołajki, kiedy wpadłam w histerię o to, że dostałam marny prezent pod poduszkę. Wyłam i darłam się mimo, że nie zajrzałam do torby. A wśród słodyczy owoców były m.in. srebrne kolczyki…

Histeria bez powodu. Dokładnie taka jak u Zosi. Chociaż, może ona jednak miała jakiś powód? Takie zachowanie to próba zrobienia czegoś po swojemu. Tuż przed atakiem chciałam jej zmienić pieluchę. Nie bardzo miała na to ochotę, ale bez przemocy w końcu się udało. A potem trrrach i nieludzkie wrzaski :( (

Chyba poproszę dla Zosi o konsultację z psychologiem.

Mój (co)dzień jest godny pozazdroszczenia, a takie zdarzenia to już w ogóle … :(

Category: Bez kategorii  Leave a Comment

Stylista, raz!

Pomyślałam, że świetnie byłoby skorzystać z usług stylisty. Ot tak, niechże mi powie, co mam na siebie włożyć, czego Boże broń nie, jakie kolory i fasony. Rowerem na Bani też by się taki marzył, choć ona w mniejszej potrzebie. Ja mam szafę pełną jakichś ciuchów, dobrze czuje się w takiej ilości, którą na palcach jednej ręki zliczyć pewnie można.

Nie byłoby problemem wybrać się na zakupy, nawet przy chronicznym braku czasu. Problemem jest za to, co kupować. Szczerze, nie mam o tym bladego pojęcia. Co kupię, to zaraz widzę, jak bardzo nietrafiony był to zakup. Zazdroszczę tym, którzy nawet w sukience z Lidla wyglądają ładnie, twarzowo, a której cena 29,90 bynajmniej nie rzuca się w oczy :/ Ja tak NIE potrafię! Poza tym wszystko, co teraz jest w sklepach jest dziwnie szyte, choć to może bardziej kwestia mojej pociążowej dziwnej figury, a co bardziej istotne, to wszystko jest słabe jakościowo za to mocno drogie.

Wzięłam więc Zofię i wybrałyśmy się do polecanego lumpeksu, aby wyszukać coś niepowtarzalnego za niewielką kasę. Pięć wieszaków, Zosia i ja zamknęliśmy się za kotarą. Moja osobista stylistka zabrała się do pracy, nawet nie proszona :) :

Sukienka nr1. – (z zachwytem) Wooow. Faajna. Dla babci.
Sukienka nr2. – (z entuzjazmem) Dla babci!
Sukienka nr3. – pominięta milczeniem
Sukienka nr4. – pominięta milczeniem
Sukienka nr5. – (obojętnie) Za mała.

Stylista, RAZ!

Category: Bez kategorii  Leave a Comment

Bo nie.

ID-10010896

Dżeniska. Czy przynajmniej tutaj mogłabym mieć odrobinę prywatności??

Zosia. Niee :D

Category: Bez kategorii  Leave a Comment